Kupujemy używany motocykl

Nadchodzi pora wiosenna, rozpocznie się w pełni sezon motocyklowy i część z nas będzie chciała pozyskać swój wymarzony motocykl.

Motocykli używanych na polskim rynku jest dużo i prawdopodobnie będzie ich coraz więcej. Zatem, jak ugryźć temat zakupu używanego motocykla, aby nie wpaść na przysłowiową „minę”.

Po pierwsze, musimy wiedzieć jaki motocykl chcemy. Gdy, już to będzie wiadome, warto poczytać o nim, wejść na fora z nim związane, poznać opinie innych, poznać jego wady i zalety. Po prostu przygotujmy się solidnie do zakupu motocykla.

Zaczynamy szukać swojego wymarzonego motocykla

Ogłoszeń sprzedaży motocykli jest mnóstwo na różnych portalach internetowych, ich przejrzenie zajmie kilka, jak nie kilkanaście dni. Proponuję w tym czasie rozesłać informację o chęci zakupu motocykla do swoich znajomych – motocyklistów i nie tylko, zalogować się na forach motocyklowych, mediach społecznościowych związanych z marką motocykla, który chcemy kupić. W ten sposób możecie trafić na naprawdę fajne oferty i zawsze znajdzie się ktoś, kto zna motocykl, którym jesteś zainteresowany. 

Motocykl igła, mały przebieg, pierwszy właściciel…

Czytając ogłoszenia, róbmy to bardzo uważnie, gdyż już z ich treści można się dużo dowiedzieć. Sformułowania typu motocykl igła, mały przebieg, pierwszy właściciel dają wiele do myślenia.

Osobiście unikam ogłoszeń typu „motocykl igła”, bo ta igła najczęściej okazuje się powyginanym drutem. Żaden używany motocykl nie jest „igła” chyba, że kupujesz nowy z salonu.  Trudno również wyobrazić sobie 10-letni motocykl z przebiegiem 10 000 km.

Numer VIN – dobrze znać

Jeżeli numer VIN nie jest podany w ofercie, warto skontaktować się z sprzedającym i zapytać go o niego. Dlaczego? Po numerze VIN możecie sprawdzić historię motocykla. Znając VIN dowiecie się czy motocykl był serwisowany w ASO czy był powypadkowy, a może przeznaczony do kasacji. Jest wiele stron internetowych, gdzie sprawdzicie numer VIN np.: autodna.pl. Jest to opcja płatna, ale naprawdę warto wydać te parę złotych.

W moim przypadku sprawdzenie VIN wyszło mi na dobre. Nie kupiłem motocykla po „parkingówce”, jak twierdził sprzedawca. Okazało się, że motocykl wg swojej historii, miał bliskie spotkanie z drzewem i była przyznana na niego szkoda całkowita. Dlatego, sprawdzajcie historię motocykla przed zakupem. Zaoszczędzicie na czasie, nerwach i …kasie.

Kupujemy motocykl

Gdy macie już wybraną ofertę, zadzwońcie zawczasu do sprzedającego, wypytajcie o podstawowe rzeczy i umówcie się na spotkanie w ciągu dnia, kiedy jest jasno.  Jeżeli dojdzie do spotkania z sprzedającym, pierwszą czynnością jaką powinno się wykonać to sprawdzenie kompletu dokumentów. Powinniście otrzymać dowód rejestracyjny, ubezpieczenie OC, kartę pojazdu. Z dokumentów dowiecie się czy motocykl posiada aktualne badanie techniczne, ubezpieczenie OC, ilu było właścicieli pojazdu. Sprawdźcie dokładnie nr VIN, czy zgadza się z dowodem rejestracyjnym i kartą pojazdu. Czy nie ma jakiś podejrzanych rys, przeróbek na tabliczce znamionowej. W przypadku motocykla sprowadzonego z zagranicy nie zarejestrowanego w Polsce sprawdzamy jakie dokumenty powinien posiadać motocykl (najlepiej sprawdzić w wydziale komunikacji).

Następnym krokiem jest sprawdzenie stanu technicznego motocykla. Oglądamy motocykl z każdej strony, wypytujemy sprzedającego o wszystko co zwróci naszą uwagę (rysy, wgniecenia, lakier, itd.). Dobrze, abyście na takie spotkanie zabrali z sobą kumpla, znajomego, który zna się na motocyklach. Jeżeli jego wiedza motocyklowa jest zerowa to nic się nie stało. Zawsze w dwóch jest raźniej i co dwie pary oczu to nie jedna.

Odpalamy motocykl, sprawdzamy czy świecą wszystkie kontrolki. Oglądamy ogumienie – jakiego stanu są opony, jaki jest ich rocznik. Więcej o oponach znajdziecie w artykule „Jak sprawdzić rozmiar opony?”.
Przyglądamy się silnikowi, czy uszczelki się nie pocą, czy nie cieknie gdzieś olej. Sprawdzamy przednie i tylne zawieszenie oraz układ hamulcowy (poziom płynu hamulcowego, stan klocków i tarcz hamulcowych). W przypadku motocykli z napędem na łańcuch sprawdzamy również jego stan oraz stan zębatek.
Akumulator jest to kolejna rzecz, którą powinniśmy sprawdzić. Stan wizualny baterii, klem i przewodów nie powinien budzić żadnych wątpliwości. Akumulator sprawdzamy poprzez kilkukrotne odpalenie motocykla.

Na sam koniec powinniśmy przejechać się motocyklem przecież nie kupuje się kota w worku. Jednak ten etap może być utrudniony ponieważ sprzedający rzadko zgadzają się na jazdę „próbną”. Jak pojawi się taka możliwość, to możecie zostać poproszeni o pozostawienie w depozycie całości kwoty za motocykl bądź jej części na pokrycie ewentualnych szkód jakie mogą powstać, gdy zaliczysz glebę lub coś gorszego na jeździe próbnej.

Pamiętajcie, że jeśli nie jesteście pewni stanu technicznego motocykla zawsze możecie poprosić sprzedającego o to, aby sprawdzić motocykl u mechanika. Coraz więcej sprzedających zgadza się na takie rozwiązanie. Dużo to nie kosztuje, a prawdopodobnie pomoże Wam w podjęciu decyzji.

 

 

KOMENTARZE:

  1. Zakup motocykla to spore emocje!
    Bardzo rzadko na zakupowej „check liście” znajduje się punkt dotyczący szczegółowego sprawdzenia kół.
    Jeśli koła są, mają wszystkie szprychy i nie widać śladów spawania, „klepania” i wyraźnych poprawek lakierniczych, uznajemy, że jest ok. Niekiedy nawet jazda próbna nie ujawnia problemu, a drobne drżenie przypisywane jest oponom, które i tak będziemy wymieniać .
    Obecnie producenci nowoczesnych motocykli wyprawowych prześcigają się w „udziwnianiu” obręczy i sposobu splotu szprych. Powoduje to, że w przypadku problemu z tymi elementami, skazani jesteśmy na drogi zakup w serwisie.
    Nie każdą obręcz da się wyprostować czy wycentrować. Niekiedy konieczna jest wymiana. Koszt takiej operacji potrafi przerazić! Często wymiana jednej obręczy przekracza kwotę 2000 zł , a koła 4000 zł. Warto przy zakupie zdawać sobie z tego sprawę, przymykając oko na małą 2-3 mm krzywiznę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *