MOTOCYKLEM PO EUROPIE: Czeska i Saska Szwajcaria, wyjazd z problemami

Zainspirowani pewnym artykułem o Czeskiej i Saskiej Szwajcarii postanowiliśmy odwiedzić tamte okolice. Jak zawsze nasz plan wyjazdu był napięty i jak zawsze nie mieliśmy dużo czasu, tylko 4 dni.
Wyruszyliśmy w czwartek w południe z Poznania w kierunku Świebodzina, gdzie po drodze miał do Nas dołączyć nasz kolega. Oczywiście, nie mogło być za dobrze.

Po drodze w jednym z motocykli popsuło się cięgno biegów. Gdy dojechaliśmy do punktu zbiórki, podjęliśmy próbę (udaną) jego naprawy. Ciesząc się z udanej naprawy ruszamy w kierunku Zgorzelca, nie wiedząc, że popsute cięgno, to nie jest nasz ostatni problem. Następny pojawił się kilkadziesiąt kilometrów dalej – tym razem „kapeć” w tylnym kole. Jednak przezorny zawsze zabezpieczony – zestaw naprawy do opon i jedziemy dalej. Obydwie awarie zabrały Nam sporo czasu i do Pensjonatu „Adriana” w miejscowości Jiříkov na granicy Czech i Niemiec dojechaliśmy, gdy już było ciemno. Zostało Nam tylko zjeść kolację i przygotować się na następny dzień.

Pensjonat Adriana, Jiříkov

Opóźnienie z dnia poprzedniego spowodowało, że musieliśmy zmienić nasze plany. Postanowiliśmy, że nie będziemy się spinać, aby zobaczyć wszystko co mieliśmy wcześniej zaplanowane.

Kamienne drzewo życia  (Strom zivota) , czeskie Stonehenge…

Ta przedziwna budowla znajduje się na wzgórzu Dymnik w okolicach Ramburka. Jest to kamienna gwiazda składająca się z 22 kolumn z granitu, każda o wadze 4 ton i wysokości ok. 5-6 metrów. 12 kamieni jest ustawionych w równych odstępach na obwodzie okręgu o średnicy 30 metrów, pozostałych 10 umieszczonych jest symetrycznie wewnątrz okręgu. Kamienie połączone są chodnikami w kolorze czerwonym i niebieskim (szarym), które tworzą kształt gwiazdy, dając w efekcie potrójcie przeplatające się, kabalistyczne drzewo życia – dziś jeden z najpotężniejszych wizualnych symboli ezoterycznych.

Prawdę mówiąc, nie wnikałem w ideologie powstania tej budowli i jaka siła i energia z niej emanuje, gdyż nie wierzę w moce nadprzyrodzone itp Jeżeli chcecie wiedzieć co i z czym się je, możecie spróbować przetłumaczyć sobie tekst z tablicy (na zdjęciu poniżej). Ja nie próbowałem.

Kamienne Drzewo Życia (Kamenný Strom života), Czechy
Tablica informacyjna – Kamenný strom života

Zamek Tolsztejn (Hrad Tolštejn) lub to co z niego pozostało…

Nie jest to najpiękniejszy zamek w Czechach, właściwie to nie jest zamek lecz jego ruiny. Nie mieliśmy go w swoich planach, ale znajdował się na naszej trasie więc postanowiliśmy go zobaczyć.

Zamek Tolsztejn znajduje się na szczycie góry Tolsztejn (670 m n.p.m.) w masywie Gór Łużyckich w paśmie Sudetów Zachodnich. Był to średniowieczny strażniczy zamek graniczny, o którym istnieniu po raz pierwszy wspomniano w 1377 roku. Został zbudowany jako bariera ochronna dla najważniejszego szlaku handlowego z Czech do Łużyc i był wówczas ważną i potężną fortyfikacją.

Pierwszymi właścicielami tego zamku byli Vartenbergowie mniej więcej do 1402 roku kiedy zamek przeszedł na własność panów Duby, którzy włączyli cały majątek Tolsztejn do swoich wielkich posiadłości na północy Czech. W 1481 roku rodzina Slejnic z Saksoni nabyła majątek wraz z zamkiem. W 1548 roku saksońska arystokracja założyła miasto Jetin pod Jedlovou. Od roku 1587 do wojny trzydziestoletniej właściciele zamku Tolsztejn bardzo często sie zmieniali. W 1642 roku zamek został zaatakowany i splądrowany przez Szwedów. Całkowicie spalony zamek nigdy nie został odbudowany.

Dzisiaj wśród murów zamku znajduje się mała restauracja z tarasem, w której można nabyć bilet upoważniający do wejścia punkt widokowy na okolicę i okoliczne wzniesienia Gór Łużyckich.

Zamek Tolsztejn (Hrad Tolštejn), Czechy
Zamek Holsztejn (Hrad Tolštejn) – widok

Pańska skała czyli Kamienne organy…

Z zamku Tolsztejn gnamy do gminy Pracheń niedaleko Kamienickiego Szenowa, aby zobaczyć najczęściej odwiedzaną formację geologiczną w Czechach. Naszym oczom ukazuje się wzgórze składające się z pięcio i sześciokątnych bazaltowych kolumn o średnicy ok. 20-25 cm, które są prawie pionowe i mają długość ponad 20 metrów.  Strukturę Pańskiej Skały porównać można do kamiennych piszczałek organów i tak najczęściej jest kojarzona o czym świadczy druga funkcjonalna nazwa wzgórza – Kamenné Varhany. 
Kształt i geometria kolumn nasuwa pytanie czy w powstanie tego wzgórza nie przyczynił się człowiek. Odpowiedź jest tylko jedna, w żadnym wypadku. Źródła podają, że 30 milionów lat temu w ramach intensywnej trzeciorzędowej aktywności wulkanicznej skała wspięła się na powierzchnię z głębokości 30 km. Sama skała jest pozostałością strumienia lawy. Podczas powolnego chłodzenia lawy powstały słupy o regularnych kształtach, które możemy dzisiaj podziwiać.

W południowo-wschodniej części Pańskiej Skały stoi Kolumna Maryjna zbudowana dla upamiętnienia młodego czeladnika i wdowy, który zmarł tam podczas burzowej zimowej nocy w 1739 r.

Pańska Skała (Panská skála), Czechy
Pańska Skała (Panská skála), Czechy
Pańska Skała (Panská skála), Czechy

Piekielne doły, klub motocyklowy w jaskiniach…

Pozostając w skalnym klimacie ruszamy do kultowej dla czeskich i nie tylko czeskich motocyklistów miejscówki – Piekielnych Dołów.

Pekelné Doly lub jak kto woli Piekielne Doły, Piekielne Kopalnie jest to chyba jedyny klub motocyklowy w Europie, jak nie na świecie, który oprócz tego, że ma siedzibę w jaskiniach to pozwala wjechać do środka motocyklem i zaparkować np. przy stoliku lub objechać jaskinie wzdłuż i wszerz. Oczywiście nie omieszkaliśmy tego zrobić. Łączna powierzchnia jaskiń to ok 3,5 tys. m. Piekielne doły znajdują się w miejscowości Lindava pomiędzy wioskami Svitava i Valenice.

Piekielne doły (Pekelné Doly), Czechy
Piekielne doły (Pekelné Doly), Czechy
Piekielne doły (Pekelné Doly) – wnętrze, Czechy

Brama, której nie zobaczyliśmy…

Kolejnym punktem tego dnia była Brama Pravčicka. Na miejsce dojechaliśmy, można powiedzieć późnym popołudniem. Ludzi jak „mrówek”, aut mnóstwo, parkingi zapełnione, nie mieliśmy gdzie zaparkować motocykli. Był to jednak weekend – sobota, więc nie ma się czemu dziwić.

Późna pora (godzina do zamknięcia bramy), brak miejsc parkingowych i 6,5 kilometrowy spacer zniechęciły Nas do zwiedzania. Postanowiliśmy, że nadrobimy to innym razem.
Był to pierwszy punkt naszego wyjazdu, którego nie zwiedziliśmy i jak się później okaże, nie ostatni. Jak chcecie się dowiedzieć coś o Bramie Pravčickiej odwiedźcie stronę internetową http://www.pbrana.cz

Brama Pravčicka, Czechy, (fot. Ronile/Pixabay)

Saska Szwajcaria…

W sobotę rano opuszczamy Pensjonat „Adriana” i ruszamy do Niemiec, do Saskiej Szwajcarii. Tam zamierzamy zwiedzić Twierdze Königstein i kamienny most Bastei.

Pogoda była w kratkę – słońce i deszcz. Dojeżdżając do Königstein przestawało padać, zatrzymujemy się na parkingu by zdjąć ciuchy przeciwdeszczowe i … Tylko nie to. Mój motocykl zaczął się z przodu dymić, jakby ktoś pod nim zapalił ognisko, a z chłodnicy poleciał płyn. Nasza diagnoza – prawdopodobnie uszkodzona chłodnica. Co robić? Na szczęście miałem assistance. Nie ryzykujemy, wzywamy pomoc drogową. W czasie, gdy czekałem za lawetą, reszta ekipy pojechała zwiedzać Twierdzę Königstein.

Twierdza Königstein

Twierdza Königstein liczy sobie ponad 400 lat i króluje pośród krajobrazu Saskiej Szwajcarii i Gór Połabskich. Znajduje się ona na wysokości 247 metrów nad poziomem Łaby i składa się z ponad 50 imponujących budynków o przeznaczeniu wojskowym z okresu renesansu, baroku i XIX wieku.
Z murów twierdzy, a właściwie z ścieżki panoramicznej wiodącej wzdłuż murów rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na Saską Szwajcarię, wschodnie Rudawy i Drezno.

Bilet wstępu (normalny) na twierdzę w okresie letnim (01.04 – 31.10) kosztował w tym roku 12 EURO.  U podnóża twierdzy znajduje się parking, na którym motocykliści parkują za darmo, a za drobną opłatą mogą zostawić kask w specjalnych szafkach.

Twierdza Königstein, Niemcy
Twierdza Königstein, Niemcy

Epilog…

Po dwóch godzinach chłopaki wrócili z zamku. Pomoc drogowa przyjechała po 2,5 godzinie od zgłoszenia (jechali z Polski). W czasie pomiędzy powrotem chłopaków z zamku, a przyjazdem lawety podjęliśmy decyzję, że wracamy do domu. Nie udało się Nam zwiedzić mostu Bastei, nie dojechaliśmy na koncert Kultu na Pol’and’Rock (było to w planach). Chłopaki wracali do domu na dwóch kołach, a ja wracałem na czterech z motocyklem na lawecie.

No to wracam do domu…

Podsumowanie

Motocykle: Honda Crosstourer 1200, Honda Crosstourer 1200, Harley Davidson Electra 1700, Suzuki VL 1500.
Przejechaliśmy ok. 580 – 900 km.
Odwiedziliśmy: Czechy, Niemcy.
Zużyliśmy ok. 40 – 60 litrów paliwa.

Wyjazd można uznać za udany, mimo problemów jakie napotkaliśmy. Wyjazd udany, bo w doborowym towarzystwie. Czeska, jak i Saska Szwajcaria to okolice godne polecenia, gdzie każdy znajdzie coś dla siebie. My prawdopodobnie tam wrócimy, chociażby po to, żeby zobaczyć to czego tym razem Nam się nie udało.

Aha,  jest jeszcze jeden plus wyjazdu – sprawdziłem jak działa assistance na motocykl  🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *